wtorek, 31 sierpnia 2010

Pocztówka znad morza...

...w sam raz na poprawę nastroju, kiedy za oknem taka plucha.
Ten wyjazd nad morze nie był takim zwykłym wyjazdem, ponieważ do Darłowa pojechaliśmy rowerami. Przejechanie 563 kilometrów zajęło nam 5 dni (więcej szczegółów geograficznych tutaj). Po drodze spotkaliśmy szczerze życzliwych i bezinteresownych ludzi, dzięki którym wzrastała nasza wiara w drugiego człowieka. W zasadzie cel wycieczki nie był najważniejszy, o wiele ciekawsza i bardziej wartościowa była droga do niego.
fot. Tomasz
bluzka - Decathlon
bluza - Decathlon
spodenki - SH
chusta - Allegro
morze - Bałtyk

15 komentarze:

Aquamarine pisze...

Strasznie bardzo uwielbiam to zdjęcie!

miuska pisze...

KOchana, ależ Ty się napodróżowała w te wakacje. Normalnie umieram z zazdrości. A już wyprawa rowerem nad morze to totalny hardcore, choć nie powiem, sama z przyjemnością bym tak pojechała :D Takiej to dobrze :)
Pocztówka z nad morza jest przepiękna i strasznie miło widzieć Twoją jak zawsze roześmianą buzię.
I nie wiem dlaczego Twój blog nie widnieje w moich ulubionych, bo wydaje mi się, że dodawałam go już kilka razy :/
Pozdrawiam :)

Anonimowy pisze...

Bardzo lubię Twojego bloga i zawsze chętnie tu zaglądam. Ilekroć wspominasz w swoich postach o wycieczkach rowerowych, które przebyłaś, tyle razy zawsze Ci tego zazdroszczę :). Wspaniała w ludziach wydaje mi się ich pasja, a widać, że Ty właśnie taką posiadasz :). Serdecznie Cię pozdrawiam :).

Kasia

Abdabr pisze...

@Aquamarine: Dziękuję bardzo.
@Miuska: Oj, dopiero 2 wyjazdy mam za sobą: Niemcy i powrót do domu przez Kraków oraz ten wypad na morze. Czekają mnie jeszcze góry:). A rower musiał być, bo inaczej nie zaliczyłabym tych wakacji do spełnionych. Początkowo planowany był wypad rowerowy do Lwowa lub Wilna, ale ze względu na brak czasu (magisterka na karku) pojechaliśmy do kolegi, który mieszka w Darłowie.
@Kasia: Bardzo mi miło. Rower to dla mnie nie tylko środek transportu, ale także sposób na spędzenie wolnego czasu. Nic nie zastąpi wiatru we włosach przy szybkim zjeździe z górki, czy morderczego podjeżdżania pod górę z kilkunastokilogramowym bagażem.

Klamoty pisze...

563 km na rowerze ! Padam na glebę i biję Ci pokłony :) Pozdrawiam :)

Natalka pisze...

Świetna wyprawa! Pozazdrościć takiej odwagi i chęci :)

granda pisze...

strasznie chciałabym pojechać na taką wyprawę. po pierwsze lękam się, że nie wydolę kondycyjnie:P a po drugie i najważniejsze (bo pocierpię, ale podejrzewam,że się dokulam:P), przeraża mnie aspekt logistyczny, w tym sensie, że musiałabym targać plecak ze wszystkimi niezbędnikami:) a powiedz, gdzie spaliście po drodze? W sensie czy pod namiotem czy pod dachem?

Abdabr pisze...

@Klamoty: Te 563 km to i tak mało. Na dłuższą wyprawę zabrakło trochę czasu.
@Natalka: Nie masz czego zazdrościć, wsiadaj na rower i jedź;).

Abdabr pisze...

@granda: Braku kondycji się nie lękaj, zawsze można zrobić dziennie 50-70 km a nie ponad 100. Co do targania rzeczy, plecak to najgorszy sposób na transportowanie bagażu rowerem. Od tego są sakwy na bagażnik. Naprawdę wiele w nich można upchnąć, choć z drugiej strony nauczyłam się mocno ograniczać bagaż na wyprawach rowerowych (w końcu po co mam tyle tych rzeczy wozić ze sobą;). U mnie wygląda to tak (chodzi o czarny rower na pierwszym planie), czyli dwie sakwy z tyłu plus torba na kierownicę, by aparat czy telefon był łatwo dostępny.
Z założenia mieliśmy spać w namiocie na dziko, ale w praktyce różnie z tym bywało, tzn. 2 razy spaliśmy w namiocie na podwórkach za zgodą gospodarzy, raz w garażu i raz w domu. Nikt nam nie odmawiał gościny, a nawet częstowano nas śniadaniem czy kolacją. Spotkaliśmy naprawdę wspaniałych, pomocnych ludzi.
Zawsze pozostaje jeszcze kwestia jedzenia. W tym roku w zasadzie wrzątek otrzymywaliśmy od ludzi, w zeszłych latach korzystaliśmy z kuchenki benzynowej. To bardzo fajna rzecz, zajmuje niewiele miejsca, a obiad można ugotować w każdym miejscu (np. w parku w centrum Rygi;).

migotka pisze...

Gratuluję tak wspaniałej wyprawy!
Zaprosiłam Ci do łańcuszka, jeśli masz ochotę.

Biurowa pisze...

Zazdroszczę wyprawy rowerowej, strasznie, strasznie!!!

Marloes. pisze...

I love this shot. you look amazing.

thestylesandwich.blogspot.com

..::ramonies pisze...

Piękne zdjęcie, ma wyjątkowy klimat. Zazdroszczę wyjazdu nad morze!:)

Eve Gore pisze...

Droga szafiarko, nie wiem czy wiesz, ale umieszczając reklamy na swoim blogu szafiarskim, możesz zarobić sobie na nowe butki, bluzke czy coś innego. Oferuje to polska siec afilacyjna NetSales. Więcej informacji u mnie na blogu, bądź już od razu możesz przejść do formularza rejestracyjnego klikając w poniższy link. Ja również korzystam z tego programu i muszę Ci przyznać, że jestem bardzo zadowolona.

Rejestracja - KLIK TUTAJ

Przy okazji dodaję Cię do obserwowanych!

granda pisze...

dziękuję Ci za odpowiedź! Te sakwy to rzeczywiście zmyślne rozwiązanie. Ja kiedyś jechałam na dłuższą (dla mnie) wyprawę i miałam nocować pod namiotem i wracać dnia następnego, to zamotałam sobie torbę na kierownicy. Czasem się ześlizgiwała, ale i tak było to lepsze, niż plecak! Mam nadzieję, że uda nam się kiedyś z mężem wybrać na taką wycieczkę:) muszę zacząć go namawiać, bo zdaje się, jest mało skłonny:D

Prześlij komentarz