sobota, 27 lutego 2010

Ostatnie tchnienie zimy

Uwielbiam rzeczy szyte na miarę, szczególnie przez moją mamę. Na każdym etapie powstawania nowej części garderoby mam wpływ na to, co powstaje. W każdej chwili mogę wprowadzić poprawki do podstawowego projektu. Często zdarza się tak, że efekt końcowy daleki jest od tego początkowego, bo coś się źle układa, bo nie można wykonać czegoś, co było tylko rysunkiem na kartce, bo inne rozwiązanie okazuję się lepsze. Płaszcz też przeszedł po drodze przez kilka wersji. Ostateczna znajduje się poniżej. płaszcz - uszyty przez mamę
spodnie - uszyte przez mamę (pamiętające moją maturę)
buty - Ambra
apaszka - SH
kolczyki - Bijou Brigitte


A w prawym dolnym rogu możecie dostrzec Limesa, który nie chciał za żadne skarby wyjść z kadru. Tutaj widać trochę więcej, niż czubek jego głowy.

7 komentarze:

Bee pisze...

płaszcz jest cudowny! powiedz mamie, że jest mistrzem a jesli chodzi o Ciebie prowadzisz naprawdę fajnego bloga :)

Sanna's Land of Illusion pisze...

Ładny płaszcz :)

Panna Lola pisze...

płaszcz ma w sobie coś ze starego kina,tak jakoś mi się skojarzyło,podzielam również zdanie Bee(:

xxx Lola

fashionelka pisze...

płaszcz jest idealny

Abdabr pisze...

Bardzo Wam dziękuję za miłe słowa. Przyjemnie jest przeczytać, że komuś ten blog rzeczywiście się podoba. A mamie wszystko przekaże.

ewe pisze...

ależ masz zdolną mamę ;) a materiał płaszcza ma bardzo ciekawą fakturę

fashion-psyche pisze...

Świetny materiał :D faktura i kolorek :D

Prześlij komentarz