W tle Wenecja, a na pierwszym planie rządzą spódnice maksymalnie długie. Każda z nich ma swoją historię. Kremowa to dwukrotne dzieło mojej mamy. Dlaczego dwukrotne? Za pierwszym razem była spódnicą uszytą z koła do połowy łydek i mieszkała w szafie mamy. Po kilku latach, została pocięta, przerobiona i przyozdobiona taśmami z koronki, a do tego zmieniła właścicielkę. Miała już swoje pięć minut i wystąpiła
tutaj. Granatowa to zdobycz z SH. Po raz kolejny sprawdziła się zasada, że jeśli na metce widnieje rozmiar 42, to i tak nic to nie oznacza. Wystarczyło tylko skorygować pas i spódnica była już gotowa do założenia. Jako uzupełnienie jednego ze strojów prezentuje się tu zielona, bawełniana chusta z malutkimi, błękitnymi, wyhaftowanymi kwiatkami. Dłuższy czas nie mogłam się do niej przekonać, ale za to w trakcie tego wyjazdu pasowała mi prawie do wszystkiego i dobrze radziła sobie z chronieniem mnie przed wieczornymi podmuchami wiatru.

fot. Tomasz
granatowa spódnica - SH
kremowa spódnica - uszyta przez mamę
biała bluzka - Butik
biała bluzka w granatowe kwiatki - Reporter
chusta - Allegro
korale - Allegro
kolczyki - pamiątka rodzinna
4 komentarze:
Piękna ta kremowa :) I Wenecja.
Pasują Ci takie długie spódnice:)
Świetnie Ci w tych długich spódnicach! Obydwu :)
Gratuluję wakacji. Wenecja jest piękna. :)
Prześlij komentarz