"Jadę na rowerze słuchaj do byle gdzie..."
W zasadzie, to wcale nie było takie byle gdzie, tylko wschodnia granica Polski: Józefów Roztoczański, Zwierzyniec, Szczebrzeszyn (chrząszcza brzmiącego w trzcinie nie miałam okazji usłyszeć), Zamość, Chełm, Włodawa, Kodeń, Terespol, Janów Podlaski, Sarnaki, Siemiatycze, Grabarka, Czeremcha, Hajnówka, Białystok i wiele innych miejscowości po drodze. Miejsca bardzo przyjazne rowerom i rowerzystom. Dobre drogi, niewielki ruch. Początkowo wiele wzniesień do pokonania, ale widoki ze szczytów pagórków rekompensowały wysiłek włożony w to, by się tam dostać z kilkunastoma kilogramami na bagażniku. Dla mnie to najlepszy odpoczynek: ruch, widoki upajające oczy i duszę, powietrze, natura i wielu miłych ludzi spotkanych po drodze. Idealny wypad na podładowanie baterii (szczególnie dzięki pięciu burzom, którym zachciało się nas nękać jednego poranka w namiocie).
W zasadzie, to wcale nie było takie byle gdzie, tylko wschodnia granica Polski: Józefów Roztoczański, Zwierzyniec, Szczebrzeszyn (chrząszcza brzmiącego w trzcinie nie miałam okazji usłyszeć), Zamość, Chełm, Włodawa, Kodeń, Terespol, Janów Podlaski, Sarnaki, Siemiatycze, Grabarka, Czeremcha, Hajnówka, Białystok i wiele innych miejscowości po drodze. Miejsca bardzo przyjazne rowerom i rowerzystom. Dobre drogi, niewielki ruch. Początkowo wiele wzniesień do pokonania, ale widoki ze szczytów pagórków rekompensowały wysiłek włożony w to, by się tam dostać z kilkunastoma kilogramami na bagażniku. Dla mnie to najlepszy odpoczynek: ruch, widoki upajające oczy i duszę, powietrze, natura i wielu miłych ludzi spotkanych po drodze. Idealny wypad na podładowanie baterii (szczególnie dzięki pięciu burzom, którym zachciało się nas nękać jednego poranka w namiocie).
A co do stroju, to przede wszystkim wygoda, wygoda i jeszcze raz wygoda.


7 komentarze:
O, zawitałaś w moje rejony ;) Jako lokalna patriotka muszę przyznać - tak, widoki miałaś przepiękne :D
wiem jak to jest :)
podczas podróży zero strojenia się :))
ech, nie mogę, za każdym razem jak wchodzę na twojego bloga stwierdzam, że wyglądasz jak młodsza wersja mariny z l worda :)
Szafiarka rowerowa pozdrawia druga rowerową szafiarkę! Ja w tym roku byłam na Bornholmie (bardzo polecam!), a czywając opis Twojej trasy uśmiecham sie do siebie wspominając podobną z 2007
@anio: Dziękuję za pozdrowienia. Trasa była wyjątkowo okrojona, ze względu na to, że miałam tylko 5 dni do dyspozycji. Chciałabym kiedyś przejechać całą wschodnią granicę od Sanoka czy Zagórza za Suwałki. A Bornholm też mnie kusi.
pochodzę z okolic Zamościa i zgadzam się z Anną Blackie. Tam jest przepięknie:)
Roztocze jest cudowne - mieszkam tak od lat, a jego widok wciąż mnie zachwyca. Pozdrawiam lokalne patriotki :)
Prześlij komentarz